Prawo Starszego: Od stylu do zawodowstwa

Data: 03-02-2010 01:48 Autor: Maciek88

Zgodnie z obietnicą prezentujemy Państwu kolejną porcję przemyśleń Pana Mariana Machowskiego. Tym razem, były gracz Białej Gwiazdy, skupił się na problemie ewolucji najpopularniejszego sportu globu. Zapraszamy do lektury!

 

Kulturowa zawierucha

My mówimy tak, że Niemcy to są tacy, że jak im powiedzą, że nie wolno to oni wiedzą, że nie wolno. Ale dziś już tego nie ma! To było kiedyś. Tam kiedyś był ten porządek, ale dzisiaj już go nie ma. Już się to skończyło, tak jak ich wyroby. I narodowy styl – w piłkę nożną. Skończył się. Absolutnie! To samo w Anglii. Żadna z drużyn ligowych nie gra tego, co oni kiedyś reprezentowali. Dlaczego? Ze względu na to, że grają obcokrajowcy, no prosta sprawa. Tak! Teraz narody się wymieszały i w każdym kraju trzeba się liczyć z tym, że ludzie są wychowani w różnej kulturze, również piłkarskiej.

Do czego zmierzam? Dawniej, jeszcze przed drugą wojną, czy zaraz po, Kraków grał tym austriackim stylem. Ładnie piłeczkę podać, tam, tego - no ładne to wszystko było. No to był właśnie ten styl, który reprezentowali Austriacy. Natomiast np. w Poznaniu to oni już grali jak Niemcy. Twardo, do przodu. O! A u nas to klepka, odegranie, tego...ustawić się, podać - do tyłu, do przodu. Tak to musiało wszystko być. Dziś jest już trochę inaczej. Choćby u wspomnianych twórców stylu, którzy piłką już praktycznie w ogóle się nie zachwycają. Oni teraz skierowali się raczej na narciarstwo, no generalnie sporty zimowe, w których są potęgą. No robią, co chcą! Tu narty, tu kręcą z kombinezonami...wie Pan, to może być wielka afera. Ale z drugiej strony jak oni z Niemcami rządzą tematem, to raczej nic złego im się nie stanie. Tak, to widzę. Niestety.

 

„Pocałuj mnie w dupę!”

Popatrzmy jednak teraz, co się dzieje w naszej piłce. Na razie jest spokój, przygotowują się. Transferów brak, no chyba, że w drugą stronę. Szkoda mi tego Ćwielonga. On, co prawda, nie grał w pierwszym składzie, ale zawsze można go było wykorzystać. Zwłaszcza przeciwko tym drużynom niżej notowanym, bo on wtedy miał możliwość. Bo z tymi silniejszymi jak Legia czy Lech to już nie bardzo. On chyba jeszcze do takich gier nie dojrzał, no nie wiem. To jest moje spojrzenie. W Śląsku na pewno dostanie szansę, choć generalnie za dużo szumu jest wokół tego klubu. Oczekiwania duże, a wyniki na razie żadne. To samo z Cracovią, gdzie trenera już okrzyknęli cudotwórcą, a on jest normalnym człowiekiem. Ja go znam i oni jeszcze będą płakali na niego, bo to jest człowiek, który lubi dyscyplinę. Mało popularna zaleta w Polsce. Wszystko zależy teraz od porozumienia z drużyną. Jeśli trafi na grupę ludzi uzdolnionych, a do tego słuchających, co się do nich mówi, to osiągną wyniki. W innym wypadku, nic z tego nie będzie. Również działacze, jeśli będą się wtrącać, to wyprowadzą go z równowagi i skończy się zabawa.

 

Piłkarze muszą się podporządkowywać trenerom, bo piłka to gra zespołowa i sami w tej grze nic nie osiągną. Mogą mieć swój moment, ale na dłuższą metę, nie mają większych szans. Przykładem Brożek, który stracił formę, bo był przygotowany na transfer. Wschód go nie interesował, a Zachód nie chciał i chłopak najzwyczajniej w świecie spalił się tą sytuacją. Zawodnik psychicznie siadł. A jak psychika jest słaba, to i o kontuzję łatwiej. Ułamek sekundy później nogę przyłoży – już go kopnie, już źle stanie i nieszczęście gotowe.

Dziennikarze nie zwracają na takie rzeczy uwagi. Kibice również, ale oni nawet nie do końca mogą, bo nie wiedzą, co się w drużynie dzieje. Wszystko jest tajne, zamknięte. Nie to, co kiedyś. Każdy miał dostęp. Pamiętam jak na treningu do Kuchynki podchodzi sympatyk i żali się na Antka Rogozę: Panie Trenerze! Ja po meczu rozmawiam z Rogozą i zwracam mu uwagę na to na tamto, a ten do mnie: „A pocałuj mnie w dupę!”. Na co Kuchynka do poddenerwowanego fana: Panie, co się gorączkujesz?! Pan nie musisz tego robić! Żadna sprawa!

I skończyła się dyskusja. I koniec! Takie to były czasy.

 

Nieeleganckie zawodowstwo

Tych kibiców była zresztą wtedy taka stała grupka. Siedzieli na starej trybunce i obserwowali. A Władek Giergiel, żartowniś taki, to nie raz tam do nich podchodził i lewe numery podawał. I kiedyś mówi im, że w Wiśle mają teraz taki specjalny balsam z kangura, i że teraz będą wspaniale grali. I Ci staruszkowie, faktycznie w to uwierzyli, a co?! Jak Giergiel mówi, to znaczy, że tak być musi! A on ich nabijał, robił ich w balona.

Ze mną i moim kontaktem z fanami było troszkę inaczej. To, co spotkało się na mieście, to wiadomo, ale z racji tego, że byłem studentem, to miałem towarzystwo studenckie właśnie. Specjalnych zebrań, czy spotkań z kibicami nikt jednak wtedy nie organizował. Dziś jest zupełnie inaczej. Takie rzeczy dzieją się. Niewątpliwie jest to potrzebne. Żeby kibice i piłkarze mogli siebie nawzajem lepiej zrozumieć. Poznając czyjś charakter, zupełnie inaczej patrzy się potem na jego grę. Popieram zatem absolutnie takie spotkania. Bo one są korzystne!

Korzystne również moim zdaniem, byłyby spotkania z sędziami. Żeby omawiali interpretację przepisów, przedstawiali światowe tendencje itp. Bo sędzia to też jest człowiek i taka rozmowa z kibicem mogłaby wiele wyjaśnić. My mieliśmy zawsze takie spotkania przed sezonem. Objaśniało się wtedy nowe przepisy i to było dobre, bo potem wszystko było jasne, co i jak. Zresztą to sędziowanie kiedyś też było na innej zasadzie. Pomijam już nowinki i to jak wszystko dziś  idzie do przodu. Kiedyś nie było wślizgów, kartek, wyzwisk… a jeśli już doszło do ostrzejszej sytuacji to załatwiało się ją zupełnie inaczej. Piłka była bardziej rodzinna i taki redaktor Aleksandrowicz - który również arbitrem był - gdy Kohut, czy Gracz coś przewinili, to krzyknął tylko: Mieciu, Mieciu! Uważaj no! Uważaj Ty!

O! Wie Pan, w całkiem inny sposób. Sposób zwracania się. Bo, to, co obecnie się dzieję, to postępująca komercja. No pieniądze no, to wszystko są pieniądze. Każdy przelicza ile straci, ile zyska. To powoduje zanik tej elegancji, przed oczami jest tylko gotówka. No, ale to właśnie jest to współczesne zawodowstwo…

źródło: KibiceWisly.pl

KOMENTARZE:

  1. avatar Maciek88, 04-02-2010 14:52

    No wlasnie takie ze Pan Marian boleje nad nim i generalnie nad dzisiejszym podejsciem do pilki. Wierz mi ze porazke w Derbach i podejscie zawodnikow uwaza za skandal, co nie raz juz zaznaczal. A Cwielonga faktycznie szkoda.

  2. avatar ultrasX, 04-02-2010 00:26

    A jakie dzisiaj to zawodostwo? Ze najmenicy wychodza na Swieta Wojne i kalkuluja czy im sie oplaca zrobic wslizg czy zaczekac do drugiej polowy? Czy zaczac biegac juz czy dopiero w koncowce? Frajerstwo nie zawodostwo. Dawniej po derbowych porazkach, ktore sie sila rzeczy musza zdarzyc, byla przynajmniej 100% pewnosc, ze wszyscy dali z siebie tyle ile mogli! Teraz ogladam, ktores derby z rzedu, w ktorych WISLA boiega 15minut (R22), 45minut(R22, 0:1 po 45'), czy na Kaluzy gdzie w ogole istatnie dwa mecze to wstyd. Co do Cwielonga, byl jednym 3 zawodnikow, ktory w derbach WALCZYLI.

Redakcja KibiceWisly.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.